Iran,  Wojaże

Iran – jak zorganizować wyjazd na własną rękę?

Iran budzi skrajne emocje. Ciągła nagonka, sytuacja geopolityczna, informacje przekazywane przez media, budują wyobrażenie o niebezpiecznym państwie, rządzonym przez nigdy nie uśmiechających się ajatollahów, w którym pewnie nie da się spędzić urlopu. Nic bardziej mylnego! Postaram się pokrótce udowodnić Wam, że podróżowanie po Iranie jest (aktualnie) przystępne cenowo, łatwe i przede wszystkim przyjemne!

Kiedy jechać i na jak długo?

Wybór pory wyjazdu do Iranu może okazać się rzutujący na nasze późniejsze zadowolenie z pobytu. Turyści najchętniej odwiedzają ten kraj wiosną oraz jesienią, gdy temperatury sprzyjają zwiedzaniu. Jednak jadąc w te najpopularniejsze miesiące musimy liczyć się z faktem, że nie tylko będziemy otoczeni tuzinami turystów, ale także wszelakie usługi czy towary tj. hotele, komunikacja, bilety lotnicze, a nawet żywność dla turystów będą wtedy droższe. Kategorycznie odradzam wybieranie się do Iranu w marcu, a dokładnie blisko Irańskiego Nowego Roku, czyli Nowruz, który wypada w naszym kalendarzu 20 marca. Dla Irańczyków to niemal 2 tygodnie laby i świętowania. W tym okresie wielu z nich podróżuje po kraju, co konsekwencji powoduje brak wolnych pokoi w hotelach i potencjalne problemy ze znalezieniem miejsc w środkach transportu. My termin wyjazdu rozważaliśmy pod różnymi względami. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na przełom maja i czerwca, gdy w Iranie trwał ramadan. Przyjeżdżając o tej porze do Iranu, po kwietniowej inwazji turystów, cieszyliśmy się pełną dostępnością miejsc w hostelach, brakiem tłumów, zerowymi problemami z rezerwacją biletów na środki komunikacji oraz przystępnymi cenami.

Na jak długo zaplanować swoją podróż? Ogromna powierzchnia tego kraju implikuje duże odległości pomiędzy poszczególnymi punktami w podróży. Dwa tygodnie, które spędziliśmy na miejscu, wydają się być wyjściowym minimum. Większość zagranicznych turystów, których spotkaliśmy po drodze, przyjeżdżała na 2 bądź 3 tygodnie. Jednakże chcąc zwiedzić wyłącznie wybrane miasta, z pewnością da się to zaplanować na tydzień, licząc się z faktem spędzenia znacznej części wycieczki pokonując kilometry.

Wiza

Zaczęliśmy zgłębiać temat wizy i przymierzać się do wypełniania wniosku zaraz po Konferencji dot. Bliskiego Wschodu, która odbyła się w lutym 2019 r. Relacje międzynarodowe z Iranem stały się wówczas bardziej napięte, a w prasie pojawiały się informacje o wstrzymaniu wydawania wiz irańskich dla Polaków. 

Pozytywną informacja jest fakt, że Iran uprościł procedury wizowe. Wizę można otrzymać już na 30 dni pobytu, a nie na 15 dni, jak to było wcześniej. Ważną informacją jest też fakt, że wizę można także otrzymać na lotnisku (koszt 75 euro). 

Procedura wizowa rozpoczyna się od uzyskania kod autoryzacyjnego. Owy kod można uzyskać na dwa sposoby: indywidualnie (bezpłatnie) oraz za pośrednictwem agencji turystycznej. Każda z metod ma swoich zwolenników. U nas wyszło w praniu, że przetestowaliśmy oba. Mając komfort czasu do wyjazdu (ok. 2,5 miesiąca) postanowiliśmy spróbować wysłać aplikację samodzielnie. Wniosek o kod wypełnia się całkowicie online. Trzeba tylko przygotować dokumenty (paszport), opcjonalnie dokonane rezerwacje na miejscu, zdjęcie do wizy i poświęcić  na to 15 minut. Wypełniając formularz należy uważać, by uniknąć błędów (np. drugie imię). Warto też pamiętać, że na tym etapie wybieramy miejsce odbioru wizy. Może być to ambasada, ale również międzynarodowe lotnisko w Iranie. To pole należy przemyśleć, gdyż nie będzie możliwości dalszych zmian. Po wysłaniu aplikacji, należy oczekiwać odpowiedzi w przeciągu 10 dni roboczych (uwaga: w Iranie weekend to czwartek i piątek). Status naszego wniosku możemy sprawdzać również na stronie.

Po upłynięciu wskazanego czasu, Dawid otrzymał pozytywną odpowiedź, a mój wniosek został odrzucony :(. Chwila załamki i szybka decyzja, by spróbować złożyć wniosek przez agencję. Wybrałam Key2Persia, lokalną agencję, która pojawiała się w rekomendacjach. Po konsultacji z Shimą, która zajmuje się wydziałem wizowym, wiedziałam, że nic straconego. Po upłynięciu 24 h od otrzymania odmowy, mogłam wysłać nowy formularz, tym razem za pośrednictwem agencji (pośrednictwo to ok. 30 dolarów). Bingo! Kod otrzymałam po 4 dniach. Po otrzymaniu kodu, mogliśmy już złożyć komplet dokumentów (wydrukowany wniosek, potwierdzenie wniesienia opłaty wizowej – 50 euro, potwierdzenie ubezpieczenia podróżnego oraz zdjęcie) w Ambasadzie Islamskiej Republiki Iranu w Warszawie. Odnośnie opłaty, na konto ambasady należy wpłacić dokładnie 50 euro. Dokonując przelewu walutowego, prowizje przelewu pokrywają obie strony. Najprościej więc podejść do oddziału Banku PKO BP i dokonać bezpośrednio wpłaty na konto. 

Na koniec uwaga, nastąpiła jeszcze jedna zmiana! Wizy nie są już wklejane do paszportu, a otrzymuje się je na oddzielnej kartce.

Loty

Bilety lotnicze kupiliśmy 8 marca od UIA Airlines, korzystając z promocji na dzień kobiet. Za lot z 7-godzinną przesiadką w Kijowie zapłaciliśmy 1060 zł za osobę. Inne połączenia do Iranu oferuje także Qatar Airlines, Emirates oraz Turkish Airlines. 

Ubezpieczenie

Jadąc do Iranu, kwestia ubezpieczenia jest bezdyskusyjna. Jest to jeden z wymogów uzyskania wizy. My wykupiliśmy ubezpieczenie turystyczne AXA Assistance (pakiet pośredni). Wśród relacji i rozmów, zorientowaliśmy się, że pokutuje informacja, że ubezpieczenie musi obejmować koszty transportu ciała w razie śmierci. Uwaga, przedstawicielka Ambasady zdementowała nam tę informację, która krąży wśród podróżników. Istotne jest, aby w polisie ubezpieczeniowej wyraźnie było określone, że działa na terytorium Iranu.

Bezpieczeństwo

Przed wyjazdem naturalnie nie byliśmy tak wyluzowani i mieliśmy swoje obawy, znając bieżącą politykę i napięcia na Bliskim Wschodzie, które mogą wyeskalować do interwencji zbrojnej. Z tego też względu MSZ zalicza Iran, do krajów o podwyższonym ryzyku. Zdecydowaliśmy się więc zgłosić swój wyjazd poprzez platformę Odyseusz. 

Ku zapewne Waszemu wielkiemu zdziwieniu, muszę przyznać, że będąc już tam na miejscu, tak bezpiecznie jak w Iranie, nie czułam się nigdzie. Zarówno w dzień, czy w nocy poruszaliśmy się pewnie i bez lęków czy obaw. Irańczycy są tak życzliwi, serdeczni, że od razu bez zastanowienia otrzymali od nas ogromny pakiet zaufania. Myślę, że to właśnie dzięki ludziom czuliśmy taki komfort. Irańczycy wręcz dokładali starań, byśmy czuli się pewnie i swobodnie. Gdy wieczorem w Bandar Abbasie, byliśmy nieco skołowani szukając adresu naszego gospodarza, przypadkowe osoby nie zastanawiając podchodziły do nas pytając, czy wszystko w porządku, czy potrzebujemy jakiejś pomocy. Nie była to jedna osoba stanowiąca cudowny wyjątek, każdy kto przechodził koło nas zatrzymywał się i reagował! To było niesamowite! Miałam wrażenie, że Irańczycy zapobiegali w ten sposób potencjalnym zagrożeniem. Innym przykładem była sytuacja w autobusie do Yazdu. Kierowca, wiedząc, że będzie wypuszczał nas na przedmieściach w środku nocy, sam zamówił nam taksówkę, która czekała nas, kiedy dotarliśmy na miejsce. Włos nam z głów nie mógł spaść 🙂

Zdarzało nam się przechadzać wieczorem po targach, ciemnych i krętych uliczkach starego miasta w Yazd, czuliśmy się całkowicie się komfortowo. Ja także jako kobieta, czułam się całkowicie bezpiecznie. Mimo patriarchalnego porządku, Irańczycy, zarówno mężczyźni i kobiety traktowali mnie z szacunkiem. Żadne niemiłe gesty, komentarze nie miały miejsca. Spotykaliśmy wiele kobiet podróżujących solo i wcale nie dziwiły mnie ich decyzję. Myślę wręcz, że Iran jest fantastycznym kierunkiem dla osób chcących ośmielić się i otworzyć się na podróżowanie solo. Momentami łapaliśmy się na tym, że być może, to my zbyt pewnie się czujemy, bez obaw zostawiając nasze rzeczy gdzie popadnie 

Tylko podczas pobytu w Kerman i okolicach, czyli na wschodzie Iranu, obserwowaliśmy wzmożone kontrole bezpieczeństwa. Wszystko z powodu bliskości granicy z Afganistanem (hola hola, do granicy stamtąd jeszcze dobre 700 km) i występującemu tam przemytowi m.in. opium. Irańczycy z obawy przed problemami, bardziej dbają tam o bezpieczeństwo. Nasz przeuroczy kierowca i przewodnik, wyjaśnił nam, że zapuszczanie się za miejscowość Bam może być niebezpieczne i on sam traktuje ten punktu na mapie, jako granicę bezpieczeństwa. Irańczycy najbardziej niepokoją się o potencjalne porwania dla okupu. Więcej informacji oraz aktualne komunikaty na temat bezpieczeństwa w Iranie znajdziecie niezmiennie na oficjalnej stronie MSZ.

Pustynia Kalut wzbudziła ogromny entuzjazm Dawida.

Zdrowie i szczepienia

Przygotowanie do wyjazdu to także zajrzenie do kalendarza szczepień. Mimo, że wśród wytycznych dla Iranu nie ma szczepień obowiązkowych, zalecana jest immunizacja na dur brzuszny, tężec, błonicę, polio oraz wirusowe zapalenie wątroby typu A i B. My przy okazji tego wyjazdu, wybraliśmy się na konsultację do lekarza medycyny podróży i pokłuliśmy się trochę, by odnowić szczepienia. 

Co ciekawe, w niektórych rejonach Iranu występuje malaria. Są to rejony wiejskie w prowincjach Fars i Sistan-Baluchestan oraz południowa część prowincji Kerman i Hormozgan.  

Pieniądze

Do Iranu jako środek płatniczy zabieramy wyłącznie gotówkę – euro bądź dolary amerykańskie. W Iranie nie działają żadne zagraniczne karty debetowe, kredytowe. Tutaj sławetny slogan nie działa i niestety nie za wszystko zapłacimy kartą mastercard. Nie ma także możliwości korzystania z przekazów pieniężnych (typu Western Union). Z naszej perspektywy, zdecydowanie lepiej zabrać w przewadze euro. Dla mieszkających w Warszawie, riale irańskie można dostać w kantorach (zagłębie kantorów na ul. Świętokrzyskiej). Jednak nie polecamy zabierać ich z Polski, ze względu na bardzo niestabilny kurs. Nam wymieniając nawet niedużą kwotę, się to zwyczajnie nie opłaciło. Co ciekawe, korzystny kurs oferuje lotniskowe kantory. 

Banknoty zajmują trochę miejsca, warto wziąć solidny portfel!

Transport na miejscu

Wbrew pozorom z przemieszczaniem się po tak duży kraju jakim jest Iran (około 5 razy większy od Polski) da się sensownie wybrnąć. Z początku, sprawdzając odległości i czasy przejazdów, trochę nas to przerażało, że spędzimy więcej czasu na transferach. W praktyce samych podróży mocno nie odczuliśmy, a zrobiliśmy około 4500 km na miejscu (ha, ale nie wszystko na lądzie!).

W Iranie dostępny jest pełen wachlarz możliwości komunikacyjnych od autobusów, po pociągi i loty wewnętrzne. Wcześniej dotarłam do wielu informacji przestrzegających przed lataniem wewnątrz kraju, ze względu na przestarzałą flotę. W przewodnikach odradzano podejmowania takiego zbędnego ryzyka. Nie zraziły nas te ostrzeżenia i finalnie sprawdzenie lotów krajowych okazało się być genialnym rozwiązaniem. Ku mojemu zdziwieniu siatka lotów wewnętrznych jest bardzo rozwinięta. Po Iranie lata paręnaście domowych przewoźników! Nasz plan opierał się więc na pokonaniu najdłuższego odcinka z Teheranu do Bandar Abbasu samolotem (ok. 1300 km). Bilety na loty krajowe można kupić wyłącznie przez pośredników. Zwróciłam się więc z zapytaniem do Key2Persia o możliwości połączeń i zakupiliśmy bilety do Bandaru za około 220 złotych (2 osoby + prowizja agencji). Krajowe lotnisko w Teheranie znajduje się w środku miasta i bardzo łatwo dotrzeć tam metrem. Mieliśmy przyjemność lecieć ogromnym samolotem, z przemiłą, uwijającą się jak w ulu załogą. Co więcej, podczas lotu były też serwowane posiłki i napoje. Po 1.5-godzinnym locie wysiedliśmy oniemiali i zachwyceni w Bandarze. Byliśmy tak zadowoleni, że na kolejny długi transfer z Bandaru do Shirazu także zarezerwowaliśmy loty. Na dzień przed odlotem za bilety zapłaciliśmy 30 euro! Ceny były śmiesznie tanie, a bilety dostępne od ręki, ze względu na obecny ramadan. 

Kolejnym odkryciem w obrębie transportu, były autobusy linii VIP. Taki przejazd zafundowaliśmy sobie na odcinku Shiraz-Kerman oraz Kerman-Yazd. Wśród linii międzymiastowych dostępne są przejazdy autobusami standardowymi oraz właśnie owymi autobusami VIP. Pierwszy z wymienionych przejazdów zaplanowaliśmy na noc. Stawiając się na dworcu z plecakami i biletami w garści, jeszcze nie do końca wiedzieliśmy co nas czeka. Przywitała nas serdeczne obsługa, w mig zabrali i oznakowali nasze bagaże. Kolejną niespodzianką okazał się prowiant na drogą i nieograniczona ilość wody do picia. Wchodząc na pokład autobusu, ujrzeliśmy tylko po trzy wielkie fotele w każdym rzędzie z wyjątkowo dużą przestrzenią na nogi. Dostaliśmy po poduszce, a kierowca dbając o komfort i rozrywkę pasażerów zaraz włączył nam film. Wszyscy pasażerowie siedzący po sąsiedzku, poczuli się zobowiązani dbać o komfort naszej podróży, więc po chwili wyłoniły się ręce podające nam butelki wody. Moje dotychczasowe wyobrażenia o przemieszczaniu się autobusami runęło o ziemię. Naprawdę można przewozić ludzi w takiej wygodzie! Przy kolejnej podróży autobusem zostaliśmy jeszcze bardziej wprawieni w osłupienie, kiedy przed wejściem na pokład, otrzymaliśmy ciepły posiłek.

Ciepły posiłek otrzymany w autobusie VIP

Poza samolotami i autokarami, korzystaliśmy głównie z prywatnych kierowców. Chociaż możliwe jest wypożyczanie auta na własną rękę, z pewnością dziś także byśmy nie wypożyczali. Przez kilka dni mieliśmy farta jeździć z dwoma przeuroczymi kierowcami, z którymi nawiązaliśmy głębszy kontakt. Z jednym z nich, ostatniego dnia wspólnej przejażdzki, porzuciliśmy nawet dalsze zwiedzanie, i spędziliśmy razem pół dnia w restauracji (ten czas okupowania stoliko-dywanu doliczono nam do rachunku) dywagując i dyskutując o życiu codziennym w Iranie. Nigdy byśmy tego nie przeżyli, wypożyczając auto. Koszt wynajęcia kierowcy, który bardzo często mówi na tyle komunikatywnie po angielsku, że po części jest nieoficjalnym przewodnikiem, to około 70 euro za dwa dni wspólnej podróży. 

Poruszając się po mieście wielokrotnie korzystaliśmy, zarówno z metra (w Teheranie), ale przede wszystkim z taksówek. Zazwyczaj rozglądaliśmy się za oficjalnymi taksówkami. Dostępna jest także aplikacja o nazwie Snapp, która przypomina zachodniego Ubera, nie mniej korzystaliśmy z niej spradycznie, chcąc by uczciwy pieniądz pozostał w Irańskiej kieszeni.

Noclegi

Infrastruktura noclegowa w większych miastach, tj. Teheran, Shiraz, Isfahan, Yazd  szybko się rozwija. Znalezienie tam łóżka w hostelu tudzież pokoju w hotelu to nie problem. Pokoje w takich obiektach dostosowywane są pod turystów. Coraz częściej przypominają standardy europejskie. Mam tu na myśli na przykład obecność łóżek w pokojach, a nie tradycyjnych posłań na dywanie. W łazienkach zaś dostępne są wtedy głównie europejskie porcelanowe WC z papierem toaletowym (w Iranie, tak jak w większości wschodnich krajów,  fizjologiczne potrzeby załatwia się w ich tradycyjnych WC, czyli dziura w podłodze i na małysza (ang. Squat toilet), z zawsze obecnym kranikiem z wodą, papier toaletowy jest zbędny).

Nasza kwatera w wyspie Hormuz. Tak, to jest w pełni wyposażony pokój.

Poza tym, trzeba nastawić się na zmianę nawyków odnośnie rezerwacji. Zrobienie rezerwacji nie ograniczy się do przescrollowania bookingu, przefiltrowania dostępnych opcji i kliknięciu potwierdzam rezerwację. W Iranie za sprawą blokowania różnych stron (w tym booking.com, couchsurfing, rezerwowanie poprzez tripadvisora jest niemożliwe), w konsekwencji obiekty z infrastrukturą turystyczną mają ograniczoną możliwość reklamowania się. Jedyną działającą stroną jest hostelworld, z którego również zdarzyło nam się korzystać. 

Przed wyjazdem zarezerwowaliśmy tylko pierwszy nocleg w Teheranie. Wybrałam hostel SeeYouinIran, ze względu na dogodną lokalizację, dzięki której nazajutrz mogliśmy sprawnie zacząć zwiedzanie, oraz wysoki standard, aby po długiej podróży zaznać trochę wygody. Kolejne noclegi wychodziły nam same, kompletnie spontanicznie. Tylko parokrotnie szukaliśmy namiarów w przewodnikach bądź posiłkując się hostelworld.

Przed wyjazdem, postanowiłam umieścić ogłoszenie na portalu couchsurfing. Przez pierwszą dobę po ukazaniu się naszego anonsu, wywołaliśmy lawinę odpowiedzi. Ta kula śnieżna z odpowiedziami toczyła się podczas całego naszego wyjazdu. Każdego dnia otrzymywaliśmy zarówno zaproszenia, propozycje spotkań czy oferty pomocy. Moja skrzynka tonęła w wiadomościach, a ja nie nadążałam w odpowiadaniu. Udało nam się skrzyknąć z trzema wspaniałymi osobami: dwoma mężczyznami i jedną kobietą. Każdy z tych gościnnych noclegów, to było ogromne przeżycie oraz możliwość nawiązania relacji i poznania ich życia oraz ich rodzin! Decyzja o otwarciu się na gościnne nocowanie poprzez couchsurfing była jedną z kluczowych w naszej podróży. Dzięki otwarciu się na ludzi, zyskaliśmy ich sympatię, zaufanie i często z ich gościnnych rąk, jechaliśmy dalej z kontaktami do ich znajomych, którzy pomagali nam znaleźć noclegi, transport czy stawali się naszymi przewodnikami. 

Najprzyjemniej wspominamy noclegi poza bazą hotelową, załatwiane dzięki poleceniom Irańczyków, których poznaliśmy. Mogliśmy wtedy nocować w ich typowych anturażach. W takich pokojach wśród wyposażenia były wyłącznie dywany, stosik kocyków i poduszek służący do przygotowania sobie posłania oraz klimatyzacja. Ich styl tak przypadł do gustu, że sypiając sporadycznie w hostelu, byliśmy zawiedzeni widząc łóżko w pokoju oraz porcelanowy tronik w łazience. 

Hostel, który najbardziej spełnił nasze oczekiwania i do którego z chęcią byśmy wrócili, to był Taha Hostel w Shirazie. Obiekt był prowadzony niegdyś przez ojca i syna, obecnie hostel prowadzi tylko syn Hamid. Hamida pełno jest wszędzie! Dba o każdy szczegół, by zapewnić komfort gościom, gawędzi z gośćmi i jest bardzo pozytywną i wyjątkową postacią. W hostelu panuje totalnie przyjazna atmosfera, obsługa jest zawsze chętna, by pomóc coś zorganizować, zawsze można też liczyć na łyk herbaty i wyborne towarzystwo innych globtroterów. Ich sieć rozrasta się i dysponują już także swoimi kwaterami w Yazd, Isfahanie oraz Teheranie. 

Ecofarma na pustyni Kalut. Mieliśmy farta mieć cały obiekt dla siebie.
Nasz jedyne szaleństwo w kontekście noclegu. Ten pokój-pałac w Isfahanie, kosztował nas 99 PLN.

Kwestia ubioru

Temat przygotowania stroju do Iranu dotyczy głównie kobiet. Panujący od niespełna 40 lat reżim religijny zobowiązuje kobiety do stosownego ubioru, czyli zakrywania włosów oraz dekoltu pod hidżabem oraz kobiecych kształtów, tj. głównie bioder. W praktyce najlepiej sprawdzą się długie luźne spodnie (np. alladynki), tuniki bądź sukienki z długim rękawem oraz obowiązkowo chusta. Kwestię ubioru rozważałam mocno przed wyjazdem, jednak ostatecznie zdecydowałam, że zabiorę podstawowy strój na początek (koszula lniana, alladynki i jedna chusta, na miejscu na pewno nie powstrzymacie się przed zakupem), a pierwszego dnia po przylocie wybrałam się na Wielki Bazar w Teheranie i kupiłam sobie tunikę oraz mantu (rodzaj damskiego płaszcza), które służyły mi podczas całego wyjazdu. Temat mody w Iranie postaram się jeszcze poszerzyć niebawem…

Szare mantu nie zyskało aprobaty Pana.
Za to na różowe, pojawił się uśmiech! Kupione!

Co spakować?

Zawartość naszego plecaka nie różniła się znacznie od typowego wyjazdu letniego. Dawid postawił na przewiewne spodnie turystyczne i koszule z długimi rękawami, sandały oraz kapelusz. Ja zabrałam wspomniany komplet ciuchów na pierwszy dzień oraz sandały. Nie zabrałam żadnego okrycia głowy, co okazało się totalnym błędem. Ratowałam się kupionym na miejscu daszkiem, jednak nie do końca chronił mi głowę przed przegrzaniem, co skutkowało bólami głowy. Najlepiej sprawdził nam się len! Ten materiał zapewniał nam największy komfort i przewiewność podczas zwiedzania w wysokich temperaturach. Przy tym wyjeździe przetestowaliśmy także nowy dla nas patent, czyli wkładki do śpiwora, które sprawdziły się rewelacyjnie. W bagażu dobrze, aby więc się znalazły m.in. :

  • Nakrycie głowy, kapelusz lub czapka,
  • Lniane ubrania,
  • Kocyk na piknik,
  • filtry słoneczne,
  • chusta lub szal.

Uwaga: Wcale nie papier toaletowy! 

Stylizacja Dawida. Dzięki przemyślanemu strojowi, Dawid lepiej znosił piekielne upały niż ja.

Ile to kosztuje?

Cały nasz wyjazd (bez szczepień) finalnie kosztował nas około 5 500 złotych.

Koszty przed wyjazdem

Bilety lotnicze 1061 PLN x 2

Opłata wizowa 50 euro x 2

Pośrednictwo Key2Pesia 130 PLN

Ubezpieczenie podróżne AXA ok. 350 PLN (2 os.)

Wydatki na miejscu: 

W Iranie na miejscu w sumie wydaliśmy około 43 360 432 riali (+wydatki w euro), czyli około 2200 złotych przez 2 tygodnie:

Kurs waluty w czasie naszej podróży maj/czerwiec 2019:

1 PLN = 37 000 IRR

1 EUR = 155 000 IRR

Główne większe wydatki:

Bilety na loty wewnętrzne 220 PLN + 31 EUR

Dwudniowa wycieczka z prywatnym kierowcą 70 EUR

Dwudniowa wycieczka z przewodnikiem 55 EUR

Średnie ceny dla rozeznania:

  • noclegi:
  • 30 EUR SeeyouinIran (pokój 2 os)
  • 24 EUR Taha Hostel (pokój 2 os.)
  • Kwatera prywatna Hormuz 700 000 IRR / 19 PLN
  • Obiad dla 2 os.: od 370 000 do 1 300 IRR / 10-35 PLN
  • Kawa i lody: 270 000 IRR / 7 PLN
  • Lody (porcja) 180 000 IRR / 5 PLN
  • Mantu 1 400 000 IRR / 37 PLN
  • Chusta 650 000 – 980 000 IRR / 17-26 PLN
  • Wynajęcie motocykla na 1 dzień: 1 050 000 IRR / 28 PLN)
  • Bilety na prom w Zatoce Perskiej 300 000 IRR (za os.)  / 8 PLN
  • Taksówki (ok. 5 km): 150 000 do 300 000 IRR / 4-8 PLN
  • Snap (ok 18 km) 150 000 IRR / 4 PLN
  • Wycieczka łódka po lasach namorzynowych 700 000 IRR (cała łódka) 19 PLN
  • Sim karta + 5GB internetu 500 000 IRR / 14 PLN
  • Wejścia do meczetów, parków, obiektów 200 000 – 300 000 IRR (za os.) / 5-8 PLN

Jeśli nasunęły Wam się jakieś pytania czy spostrzeżenia, zapraszam do dyskusji 🙂

One Comment

  • Nacik666

    Mega relacja:) czułam się momentami jakbyś siedziała obok mnie i mi to wszystko zwyczajnie opowiadała! Cieszę się z waszego udanego wyjazdu, brzmi bardzo egzotyczne i ciekawie, ale mimo wszystko odważnie .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *